Lakierów hybrydowych nigdy za mało

Któregoś dnia stwierdziłam, że w sumie, to nie mam co robić po zajęciach. Nie chciałam się bezsensownie szwendać po mieście z koleżankami. Chciałam zająć się czymś konstruktywnym i móc zacząć zarabiać chociaż trochę, żeby było na jakieś drobne wydatki. Zastanawiałam się tylko, w czym bym się sprawdziła. Wtem zobaczyłam reklamę kursu kosmetycznego w moim urzędzie miasta i postanowiłam się zapisać.

Przygoda z lakierem hybrydowym

lakier hybrydowyPostanowiłam, że będę stylizowała paznokcie. Zawsze miałam cierpliwość do takich rzeczy, lubiłam rysować i byłam kreatywna. Pomyślałam więc, że to jest coś w sam raz dla mnie, dodatkowo jeszcze mogłabym pracować w domu. Na początek kupiłam lakier hybrydowy i cały zestaw potrzebny do manicure hybrydowego, jednak poczekałam z wykonywaniem paznokci do końca kursu. Musiałam się dowiedzieć co należy robić po kolei. Kupiłam lakier w pastelowym kolorze, bo uznałam, że taki będzie pasował klientkom do wszystkiego. Na kursie dostałyśmy też inne lakiery i byłam bardzo zadowolona, bo przypadł mi czerwony, niebieski, czarny i różowy. Z takich już będę mogła coś wykombinować. Gdy skończyłam kurs, od razu wszystkie koleżanki się do mnie zapisały. Cieszyłam się, że mi ufają, zanim zobaczyły jeszcze moją pracę.  Chwyciłam więc za lakier, jaki wybrała sobie moja pierwsza koleżanka do paznokci i zaczęłam malować. Stresowałam się, że coś nie wyjdzie i jej się nie spodoba, ale bardzo byłam skupiona i w końcu mi się udało. Wyszło bardzo ładnie jak na pierwszy raz.

Po moim udanym pierwszym malowaniu, od razu postanowiłam zaopatrzyć się w pokaźną kolekcję lakierów hybrydowych, żebym miała na czym pracować. Każda klientka lubi inne kolory i muszą mieć swobodę wyboru. Teraz czekam na brokatowe, ciekawa jestem, jak będą wyglądać na paznokciach.