Mój brat robi bindowanie

Mój brat odkąd tylko pamiętam zawsze był przedsiębiorczy. Jeśli chodzi o to, czym się teraz zajmuje, to choć brzmi to zabawnie, zaczął to w wieku dziewięciu lat. Wtedy to dostaliśmy od rodziców komputer z drukarką, jako jedyni z osiedla.

Bindowanie w zakładzie mojego brata

bindowanie

Brat wymyślił, że poligrafia będzie jego sposobem na zarobek i zaczął sprzedawać ksero i wydruki swoim kolegom z klasy. Oczywiście były to kwestie groszowe, ale codziennie mógł sobie pozwolić na dodatkową czekoladę. Wtedy już wyszedł jego talent do przedsiębiorczości. Ojciec gdy to usłyszał, z początku nie wiedział co powiedzieć, później jednak pochwalił go mówiąc, że na pewno niejedna drukarnia w przyszłości będzie do niego należeć. Faktycznie tak się stało. Dwadzieścia lat później miał już trzy drukarnie w całym kraju, z czego jedną tutaj, w rodzinnych Katowicach. Mi również źle w życiu nie poszło, ale nie było to to samo, co miał mój brat. Sprzedawał on ksero wielkoformatowe do firm z całego świata robiąc na tym niesamowite pieniądze. Nie sądziłem nawet, że można się na tym tak dorobić. Widząc ceny w jego ofercie nie dowierzałem – sprawne bindowanie w Katowicach czy kserowanie czegokolwiek kosztowało u niego grosze. Jednakże przy takim obrocie, jaki miała jego firma, zyski były potężne. Mało która katowicka drukarnia funkcjonowała tak dobrze jak ta, która należała do niego. Nie pytałem go nigdy o pracę – sam zaproponował mi, bym usiadł w punkcie obsługi klienta gdy miałem wakacje na studiach. Podziękowałem – zarówno bindowanie, nie mówiąc już o kserze wielkoformatowym było dla mnie czarną magią.

Mój kierunek był zupełnie inny niż poligrafia i kompletnie z nią niezwiązany, dlatego też nie byłby to dobry pomysł. Przytaknął i nigdy więcej nie złożył mi już takiego oferty. Mam jednak nadzieję, że mój syn znajdzie u niego pracę na wakacje za dziesięć lat.