bardzo dobre szafy szczecin

Problemy ze stolarzem – szafy w pracy

Dzień dobry wszystkim prawnikom lub osobom, które doświadczyły podobnego zdarzenia, jakie ja poniżej opiszę. Dodam że na razie chcę się tylko zorientować w sytuacji, chcę po prostu wiedzieć, jakie przysługują mi prawa konsumenckie.

Opóźnienie podczas zlecenia na szafy do biura

bardzo dobre szafy szczecin

Moja sytuacja wygląda następująco – nie mogę się doczekać zakończenia mojego zamówienia u stolarza. Znalazłam bowiem w internecie, pod frazą: „meble na wymiar szczecin” – zdawałoby się, że odpowiedniego fachowca. Po materiałach, jakie mi okazał, byłam wniebowzięta. Bardzo dobre szafy Szczecin to z całą pewnością dobre określenie jego oferty. Tak we wszystko uwierzyłam, że spotykając się po raz pierwszy w tym panem, zapłaciłam już mu zaliczkę na wykonanie szafy. I szafa została zrobiona w terminie oraz tak, jak ja sobie tego życzyłam. To skusiło mnie, aby odłożyć trochę pieniędzy i za jakiś czas zamówić meble kuchenne. Tak też się stało. Około trzech miesięcy później zgłosiłam się ponownie do „mojego fachowca”. Ten, tak samo jak poprzednio, poprosił o zaliczkę, wykonał moje zamówienie na czas i wszyscy byliśmy zadowoleni. Po tym czasie zaprosiłam do domu koleżanki z pracy, w tym swoją szefową, i wzbudziłam zachwyt swoimi nowymi meblami. Ta wpadła na pomysł, że i tak musimy w pracy wymienić wszystkie meble biurowe, że zrobimy to u mojego fachowca. Formalnie też upoważniła mnie do załatwiania tej sprawy w imieniu firmy. Wszystko zaczęło toczyć się tak samo, jak wcześniej. Jednakże po wzięciu zaliczki, ” mój fachowiec” z lekka się opóźni. Dodatkowo swoje zadanie wykonał gorzej od dwóch poprzednich, jakie zleciłam. I teraz szefowa mnie wszystkim obarcza, obarcza mnie całą odpowiedzialnością. Nawet szantażuje mnie, że meble mam wziąć sobie do domu, a zwrócić poniesione koszty firmie. Co mam robić? Jak mogę się przed tym bronić? W swoim zobowiązaniu, jakie podpisałam podczas dokumentów reprezentacji firmy w sprawie dokonania zakupu mebli, mam wpisaną odpowiedzialność materialną. Oczywiście nie zwróciłam nawet na to uwagi przed tym wszystkim. O tym zapisie małymi literkami poinformowała mnie szefowa.

Teraz nie wiem czy wpadam w histerię klub obłęd, ale mam wrażenie, że moja szefowa skontaktowała się z tym stolarzem po za moimi plecami. Że to wszystko mogło zostać ukartowane tak, abym poniosła dodatkowe koszty. Co mam teraz zrobić, proszę raz jeszcze o poradę!